Marihuana w Maroku: historyczne przypomnienie.
Artykuł z dnia 21 grudnia 2013 r., nie podpisany.
http://www.telquel-online.com/conte...
Około 682 roku arabski zdobywca Oqba ibn Nafi dokonał szerokiej rozpoznania, pierwszej w tym dalekim zachodzie, tego Maghrib Al Aqsa, który znacznie później został nazwany Marokiem. Po przejściu przez Tanger, zeszł do Volubilis, przejechał przez Atlas do doliny Draâ, następnie przejechał przez Souss Al Aqsa, przejął Aghmat, i nawrócił plemiona Jazoula, Haskoura i Masmouda w kierunku Atlantyckiej płaszczyzny.
Mogi Atlantyku zatrzymali Arabów. Wrócili do swojego Morza Śródziemnego, podbili Hiszpanię i Sycylię, i zajęli się starymi historiami (Konstantynopol, Krzyżowce, Jedwabna Drogowa...). Ale nie Marokańczycy. Oni nigdy nie zatrzymali się. Ani Pacyfik nie zatrzymał pionierskiego ducha Amerykanów.
W związku z tym, nie jest to sprawiedliwość, jeśli marokańska partia zdecyduje się postawić na scenie publicznej kwestię konopi, jej produkcji, sprzedaży i konsumpcji.
W szczególności, że ten wielki krok naprzód, jeśli się spełni, byłby tylko ożywieniem. W końcu rząd kifa i tytoniu miał kiedyś szerszą jurysdykcję. Dopiero w etapach haszyści, a następnie kifi, opuścili legalność, aby zanurzyć się w meandry ekonomii parallełnej. Dekret z 1954 r., a następnie następne niepokoje w północnym Maroku w 1958 r. przyczyniły się do tej kary, która rozwinęła się w ekonomię parallełną i jej maficzne sieci.
W tym kluczowy punkt. Czy cannabis jest legalne, tolerowane lub karane w sposób brutalny to w końcu tylko jeden wskaźnik: prawodawca marokański potrzebuje pogodzić obyczaje kraju z kodeksem karnym, który pozostaje abstrakcyjny, odległy i autorytatywny.
Maroko, kraj wielokrotnego, historycznego hackeeta, który ciągle przegrywa, by odtworzyć, cierpliwie jak Penelope, która każdego ranka odbierała z niej szmat z tego samego dnia.