Cannabis: "głup" holenderskich burmistrzów o hipokryzji ustawy

Od Sonia Johnson Korespondent w Amsterdamie Opublikowane w piątek 07 lutego 2014 r. o godzinie 19h21 - Aktualizowane w sobotę 08 lutego 2014 r. o godzinie 16h01

http://www.lalibre.be/actu/internat...

Cannabis: Holenderskie burmistrze potępiają "hipokryzję" ustawy

Międzynarodowe  "Kupujemy w niewielkiej ilości, nigdy więcej niż 500 gramów, ale do dostaw mamy do czynienia z nielegalnymi pracownikami, dlatego często musimy zmieniać sprzedawców", wspomina szef kawiarni.

W tę bardzo pełną słoneczność niedzielną po południu kawiarnie w czerwonym dzielnicy Amsterdamu nie załamują się, zamykając swoje drzwi dopiero bardzo późno, aby przyjąć maksymalnie wielu turystów, często europejskich, którzy są zadowoleni z możliwości korzystania z liberalnej holenderskiej polityki narkotyków.

Prawo, które zezwala na używanie i sprzedaż drogowych od 1976 r., jest jednak niejasne. W związku z tym zarówno profesjonalni, jak i gminne organy urzędu, insistują na tym, aby wyjaśnić jeden ważny punkt: ponieważ chociaż setki kawiarni w kraju są uprawnione do sprzedaży marihuany, nie mogą produkować i nie mogą kupić jej w wielkości od rolników.

Wśród nich jest również jeden z największych, a wśród nich jest również jeden z największych, a wśród nich jest jeden z największych, a wśród największych, tożsamości, który jest w stanie osiągnąć cel.

"Jedynie jakość mnie interesuje"

Czterdziestoroletni mężczyzna z długimi włosami i szarą brodą, zajmujący sam trzy miejsca i wydający się zajęty tym, co wygląda jak duża pływa wodna. Paląc podczas gry w grę wideo. Jego gesty są szalone i hałasne, palce suche na klawiaturze i regularnie obserwuje przerwę. Odważamy się do niego podchodzić, by zapytać, czy wie, od czego pochodzi produkt, który konsumuje. "Nie, tylko jakość mnie interesuje", kończy się jego odpowiedzią po długim czasie. "Wiemy, że tutaj zawsze znajdę to, czego szukam".

"Nie jesteśmy przyzwyczajeni i wybór był tak wielki!" - rozczarowali się. "W końcu po prostu zamówiliśmy słodką, ale uroczystą trawę". Co do uroczystości, najwyraźniej znaleźli swoje racje.

"Kupujemy w małych ilościach, nigdy więcej niż 500 gramów. Aby się zaopatrywać, mamy do czynienia z nielegalnymi pracownikami, więc często musimy zmieniać sprzedawców", wypiera Elise, przerywając się, aby pozdrowić klientów na wyjściu. "Ale czy mamy inne wybory?

Do regulacji łącza

Nie ma tygodnia, kiedy władze holenderskie nie rozbiją plantacji konopi - około 30 000 rocznie - które często rosną w garażach pod światem lamp halogennych. Philips może być nawet zaniepokojony sprzedażą lamp przeznaczonych do uprawy marihuany, z których holenderski olbrzymie przedsiębiorstwo oświetleniowe czerpie ogromny zysk.

W dniu 31 stycznia w Utrecht w Holandii wzniesiono manifest "Wspólne rozporządzenie" wzywające rząd do zezwolenia na legalną produkcję marihuany w Holandii.

W związku z pewnymi porozumieniami międzynarodowymi, ale także z pewnością: "Ani nielegalne plantacje, ani zorganizowana przestępczość ukrywana za tymi plantacjami nie znikną z regulalizacją uprawy przeznaczonej dla kawiarni" - powiedział minister bezpieczeństwa Ivo Opstelten (członek Liberalnej Demokratycznej Partii Ludowej premiera Marka Rutte). Dodał: "Nawet po dziesięciu przejawach odpowiedzią będzie "nie".