Zastanawiające i sprawdzone informacje - przypadek dziecięcej mioklonii.
To zaskakujące, że próbowałem sprawdzić źródło. Historia jest prawdziwa. Oto przykład z mediów, które go opracowały: http://edition.cnn.com/2013/08/07/h... (CNN, jeśli to nie wystarczy...) !
W rzeczywistości zaskakuje tylko tych, którzy ulegają śpiewaniu siren zakazu.
W artykule CNN czytamy, że choroba małej Charlotte została zidentyfikowana jako "Myoclonic epilepsy of infancy or SMEI" co w języku francuskim oznacza "Chłopiecki Epilepsia Myoclonic (SEMI).
/Joaana Pimenta, 18 stycznia 2014 r.
http://dailygeekshow.com/2014/01/18...
Trzestoletnia dziewczynka została uratowana z gwałtownych ataków epilepsji dzięki marihuanie

W Kolorado, spokojna rodzina miała szczęśliwe dni, aż ich dziecko zaczęło tracić się epilepsją. Po wielu próbach leczenia, które nie miały skutków, a ich córka widocznie pogorszyła się, Max i Paige zdecydowali się na ostatnią szansę - konopie.
W 2006 roku Max i Paige Figi, już rodzice małego Maxa, widzieli, jak rodzina rozwija się z przybyciem bliźniaków Charlotte i Chase. Byli w wieku zaledwie trzech miesięcy, kiedy życie całej rodziny zmieniło się.
Wówczas nastąpił zły sen. Charlotte coraz częściej miała ataki, a szpitalne pobyty coraz bliższe. Wyrok spadł: Charlotte cierpiła na zespół Draveta. To rzadka i poważna forma refraktycznego zespółka zespółka, której pierwsze ataki zaczynają się zazwyczaj przed 1 rokiem życia.

Leków działało coraz mniej i kryzysy były coraz cięższe. Jeden specjalista uważał, że poddanie dziecku dietę ketogennej byłoby korzystne, która przez pewien czas pomagała kontrolować kryzysy, ale miała wiele skutków ubocznych.
Po dwóch latach diety Charlotte straciła zdolność do chodzenia, mówienia i jedzenia. Miała średnio 300 ataku w tygodniu. Jej serce zatrzymało się kilka razy, lekarze nawet zasugerowali, aby ją wprowadzić w sztuczną komę, aby jej ciało mogło odpocząć. To wtedy Paige do tej pory zdecydowała się na użycie marihuany medycznej. To nie było łatwe, ponieważ Charlotte była najmłodszym pacjentem, dla którego ten leczenie był rozważany. Po wielu negatywnych odpowiedziach Paige w końcu uzyskała podpis dwóch lekarzy, i w ten sposób zdobyła olejek oparty na marihuanie, aby przetestować ją na Charlotte.

Wyniki były spektakularne. Wstrząsy przestały, pierwsze godziny Paige myślała o szczęściu, jak na przypadek. Potem w końcu wstrząsy przestały przez następne 7 dni.
Charlotte ma teraz 6 lat i rozwija się. Wstrząsy są ograniczone do 1-2 razy w miesiącu i zdarzają się tylko w czasie snu. Wciąż więcej chodzi, wie, mówi i może nawet jeździć na rowerze jak każde dziecko w swoim wieku.


Może się wydawać zaskakujące, że dawanie marihuany dziecku mając tylko kilka miesięcy, ale jesteśmy szczęśliwi, że to się opłaciło i że jego życie zostało uratowane. Cieszymy się, że Charlotte ma wreszcie prawo do normalnego życia, jak każda mała dziewczynka w swoim wieku. Jednak przepisywanie narkotyków dziecku jest niezwykłym gestem, którego konsekwencje należy zmierzyć.
P.S. - Nie, nie.
W Francji przypadek Charlotte Figi Albo będzie się rozmyślał, albo będzie się ukrywał jak wiele innych przedmiotów, które niepokoją. absolutne pewności zakaźników "jest jedna, której nie można poddać w wątpliwość: dawanie dziecku szczupla "Spotrzebnie zabijają, a w dobrym sumieniu wolą, żeby twój dzieciak umierał w strasznych kryzysach niż przyjmować leczenie na bazie naturalnych ekstraktów konopi.
Nie przestałem tłumaczyć, że siły zakazu - w odniesieniu do jedyne marihuany - są fascistycznej natury politycznej, a celem zakazu jest władza i dochody, które z nich czerpią, i że to pozwala im wprowadzić - we wszystkich krajach demokratycznych na świecie - cały arsenał praw antydemokratycznych i libertykidnych, których rzeczywiste wykorzystanie jest daleko od uzasadnionych w celu wprowadzenia problemów zdrowia publicznego.
W celu uniknięcia tego zmuszenia zakaz nie opierał się na bezstronnych badaniach ani rozumu, ale wypełniał strach i wzmacniał pasje, dokładnie tak jak Goebbels, minister edukacji i propagandy, uczynił niemieckim narodom.
W Francji zakaz jest efektem Synarchie, współpracowników nazistowskiego okupacyjnego, którzy nie byli zaniepokojeni po wojnie i którzy dziś, poprzez wojnę z narkotykami, wolnie pozwalają sobie pokojowo i stopniowo zmienić nasze społeczeństwa w kierunku idealów, które sobie wyznaczyli: model społeczny, czyli wszyscy będą stale kontrolowani, wykorzystywani i zmuszeni!
Może czas, by ten nienawiściwy odwrot ideologiczny z innego czasu przestał! Czy to już tylko z wyłącznej i ściśle medycznej strony! Ale przyjmijmy trochę czasu: propaganda zakazująca była tak potężna i stała, tak kłamliwa w ostatnich latach, że trzeba ponownie poinformować publiczność o konopie i jej prawdziwych korzyściach i/lub niebezpieczeństwach.
Osobnie nie chcę, żeby moi obywatele głosowali za zakazów: byli wykorzystywani przez instytucje państwowe, które nie spełniły ich misji informacyjnej.
JLB