/Sprawiedliwość odwiedza Shitland , były supermarket konopi w Ile-de-France

www.liberation.fr 2.04.2013 Od AFP

Przez lata był to jeden z supermarketów konopi w podmieściu Paryża: pierwszy proces poświęcony Shitland , miastu Boullereaux w Champigny-sur-Marne (Val-de-Marne), otworzył się we wtorek w Kretylu.

Od strażnika do szefa sieci, a także do opiekunków, którzy przechowują narkotyki, 21 osób zostanie wysłane do 5 kwietnia przed sąd karny w Kretale za podejrzane zaangażowanie w tę sieć handlu ziołami i żywieniem konopi.

W sumie, prawie 40 osób aresztowanych w latach 2010 i 2011 są oskarżone, w tym członkowie jednej rodziny podejrzanych o to, że są w centrum handlu.

Nie ma sieci i organizacji (...) jest to budowa intelektualna , protestował Matthew Conquy, jeden z prawników obronnych.

W tej samej sprawie jeden z obwinionych zredukował znaczenie ruchu na bazie: To był punkt sprzedaży, jak inny Nie jesteśmy w Marsylii , dodaje.

Zniszczone wspólne imprezy, mieszkania zatłoczone, strach przed represjami, stałe kontrole odjezdu i wjezdu: mieszkańcy miasta żyli jednak pod rogiem handlarzy, którzy przewodzą rozległą działalność handlową, drainując średnio sto klientów 7 dni na 7 na średnią, z przyjemnością do 30 000 euro dziennie.

W rzeczywistości, Boullereaux cieszyły się z płaszną reputacją w zakresie jakości dostarczonego produktu, ale także w zakresie bezpieczeństwa.

Od wschodu regionu Paryża w Holandii po Hiszpanii, od małego palca, od opieki, od głównej sieci, od go-fastów wzdłuż autostrady A1 do wykończonych schodów w wieżach miast: to jest cała organizacja handlu narkotykami, jej logistyczna inżynieria i konsekwencje dla mieszkańców dzielnic, które muszą być narażone na oba procesy.

W pierwszych godzinach debaty jednak było to uprzejme milczenie i dziury pamięci osób, które były w stanie się zapamiętać, a jeśli strażnicy i sprzedawcy z chęcią przyznali się do ich roli, to w minimum tak zrobili.

Byłem sprzedawcą, ale po trzech dniach rzuciłem, ponieważ zdałem sobie sprawę, że to niebezpieczne , powiedział jeden z nich, którego odciski znaleziono na wielu kart rachunków.

Wydatki od 50 do 150 euro dziennie, dwie z czterech opiekonek, które uczestniczyły w ruchu zarówno z powodu przyjemności, jak i zmuszenia, nie chciały się rozczarować klimatem w mieście.

Robiły trochę hałasu (...) ale nigdy nie miałam nic przeciwko , twierdziła jedna z nich, niepokojąca.

Wbrew zwolnieniu na wolność w początku marca dziesięciu podejrzanych, którzy byli wtrzymani w więzienie tymczasowe, w związku z błędami proceduralnymi, prokuraturę już wcześniej obiecała wystawienie ciężkich wezwania wraz z nakazami depozytowymi i nakazami aresztowania osób nieobecnych.

W 2011 r. we Francji zaproszono ponad 61 ton żywicy konopi indyjskiej, z czego 55,6 ton żywicy (głównie pochodzącej z Maroka) i 5,4 ton zioła.