St-Ouen: supermarket narkotyków na bramkach Paryża !

W artykule, który jest sensationalny i wprowadza policję w rolę ofiary, która jest przepełniona swoją pracą, nie jest jednak fałszywa: niektórzy mieszkańcy tych sklepów są pod dyktatą gangu, który obawia się o ich bezpieczeństwo. To powoduje strach i frustracje. Widzimy tu toksyczne i szkodliwe skutki zakazu, który stopniowo zmienia małe gangu w duże ultraorganizowane gangu.


Zoom redakcji: w piątek 5 września 2014 r.

http://www.franceinter.fr/emission-...

Zoom z redakcji: "Supermarket narkotyków w Paryżu"


Słuchanie w Internecie na stronie internetowej France Inter:

/Proszę o zapasowe zapasowanie /na naszej grze:


Supermarket narkotyków w Paryżu

Dzielnica Zola w St-Ouen © PHOTOP QR/LE PARISIEN/DR - 2014

Wydarzenie w sprawie W 2012 roku Manuel Valls uczynił Saint-Ouen laboratorium walki z przestępczością i niepewnością. Dwa lata później autobusy CRS odeszły i dealerzy wrócili. Saint-Ouen stał się nawet największym punktem sprzedaży konopi w regionie paryskim, prawdziwą fabryką.

Napisała tam swoje dzienniki.

W poniedziałek: "Otwarcie punktu sprzedaży"

W wieży w St. Ouen, w mieście Charles Schmidt, to jeden z największych punktów transakcji.

12:00: Wyszliśmy do domu Fatimy i Said (nazwa została zmieniona na ich życzenie), małżonka mieszkający tutaj od 10 lat.

12:30: Otwiera się punkt sprzedaży. Strażnicy i sprzedawcy ustawieni po pierwszym briefie na szczycie przedni wjazdu, przed skrzynkami pocztowymi. Na zewnątrz na ulicy, dwa strażnicy, wygodny wygląd, smartfon w ręce. Ten w niebieskim koszulce jest nazywany "Marseillais". Niedawno zmienili się.

Sprzedaż odbywa się między pierwszym a drugim piętrem. Przedtem była między piątym i szóstym, ale od czasu operacji policji sprzedawcy zeszli. Są dwa, twarz ukryta w kapeluszu. Towar jest rozproszony na piętrze. Kilkadziesiąt toreb ziołowych i żywicy konopi w dużej ilości.

14:00: Przybyli pierwsi klienci. Młody człowiek w szaty, 30-latek wyglądający jak pracownik banku, z kanapką w ręku.

O 16:00: Pierwsze zasoby z punktu sprzedaży. Młody młodzieniec na skuterze zatrzyma się przed wejściem do miasta, da plastikową torbę do jednego z strażników.

O 17:30: W dalszej odległości słyszeliśmy młodego strażnika krzyczącego "do poszukiwania". Fatima wyjaśnia, że to był alarm.

Jeden z sprzedawców rzuca plastikową torbę w krzewy, w razie potrzeby pozbawia się towarów, a plastikowy torbę odzyska później.

Kiedy policjanci są już w mieście, kod nie jest taki sam: strażnicy rzucają "akhtena", co oznacza "odpuść nas" w języku arabskim.

O godzinie 18.00: młody człowiek w koszulce wchodzi do wieży, rozmawia z strażnikami i wchodzi do wieży. Przychodzi i podnosi receptę, wyjaśnia Said.

To jest godzina szczytu, o której mówił Charles Schmidt. Przeciętnie jeden klient co minutę. Parada trwa do 21:00. Następnie tempo jest wolne. Klienci są bardzo różni: matka z wózkiem, młody chłopak w dreadlocks, młody chłopak z torebką z tyłu, z pewnością z liceum... mężczyzna w kosztardzie.

22:00: Jest już ciemno, ale wciąż są klienci. To są zamiast to klienci z okolicznych miast. Paryżanie i pracownicy w biurze społecznym przyjeżdżają wcześniej, zazwyczaj wychodząc z pracy.

O półtorej: sprzedawcy i strażnicy wypełniają towary.

Said mówi, że już go nie ma. Nie odważy się już zaprosić przyjaciół do domu. "Co mówią naszym dzieciom? Prawda?

W środę: "Jak w fabryce"

Miasto w St-Ouen © PHOTOPQR/LE PARISIEN/DR - 2014. Miasto Charles Schmidt. Bardzo ładne pogodę.

15:00: Strażnicy wychodzą z krzeseł i wchodzą w słońce. "The Wire" to amerykański serial.

"To jest paradoksalne", powiedziała, "jednokrotnie narzekają na ich handel, ale jednocześnie dzięki codziennej przejściu, znają się. Pomagają nam w noszeniu naszych rzeczy, a kiedy zostawiamy ich robić swoje interesy, są bardzo uprzejmi.

16h: Grupa matki w pobliskim placu Marmottan wyjaśnia nam, że kierownik punktu, Mohammed G. nazywany "Sibor", przychodzi co najmniej raz w tygodniu sprawdzić, czy wszystko jest dobrze. Przyjeżdża nagle, zazwyczaj w nocy, w swoim czarnym Audi z farbowanymi oknami, jest bardzo duży i nosi kurtkę oponę.

"Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie nie, nie nie, nie nie nie, nie, nie nie, nie nie nie nie nie nie nie nie, nie, nie nie nie nie, nie nie, nie nie, nie nie, nie nie, nie nie nie nie, nie nie, nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nieNie chcemy kłopotów, nie chcemy zemsty."Mohammed G miałby kontrolować, poza punktem sprzedaży na Charles Schmidt Avenue (zwany Garibaldi), również punkty sprzedaży na Rue Ampère i Old Saint-Ouen (Rue du Landy).

"To bardzo trudne, aby wprowadzić sprawę, która będzie stać przed sądem.

Kiedy pytamy, gdzie jest towar, śledczy odpowiada: w samochodzie lub w pudełkach w okolicznych miastach.

O 18:00: Said porównał przejazd wymieniony przez Charlesa Schmidta do "fabryki Renault". Wziął pracę o północy, zamknął o północy. Dwie zespoły się rozwijają. Prawdziwy mały biznes. To jest szczytowa godzina, mieszkańcy wychodzą. "Klienci przychodzą z Paryża, aby się do nas zaopatrzyć.

W rzeczywistości 50% klientów Saint-Ouen to Paryżanie (słowa policyjna). Reszta pochodzi z Hauts-de-Seine, Seine-Saint-Denis, ale bardzo niewiele z Saint-Ouen.

W czwartek: "Płacy są zbyt niskie"

Miasto Charles Schmidt

O 12:30: Dzięki mikrofonowi umieszczonym w skrzynce pocztowej, nagrywamy rozmowę trzech młodych mężczyzn, prawdopodobnie dwóch strażników i sprzedawcy.

Miasto Emile Cordon

O 18:00: Wychodzimy z metra "Mairie de Saint-Ouen" wraz z kolegą. Piękny plac obok kawiarni. Miasto jest przed nami. Obejrzymy imponujący patyk i jademy na Cordon Street. Młody człowiek wyświetla główkę potencjalnym klientom. Pokazuje nam 5-ą aleję Paul Topin, najbardziej lukratywny punkt sprzedaży w tym czasie (15 000 euro w obrębie dziennie, 600-700 klientów dziennie).

Wśród mieszkańców jest przejażdżka, ale nawet kierownicy stowarzyszeń najemców nie chcą rozmawiać z dziennikarzami, "bo nic się nie zmieni".

Piątek: "Od supermarketu do cmentarza"

O 16h: RDV z komisarzem Saint-Ouen Anouck Fourmigué, bardzo aktywnym w walce z handlem narkotykami.St. Ouen jest bardzo dobrze obsługiwana przez transport publiczny (metro linia 13, RER C, kilka linii autobusowych). Miasto jest przyczepione do Paryża, oddzielone tylko przez bulwary obwodową."Nie ma dużych barów budynków, takich dzielnic jak na Courneuve czy Aubervilliers.

Paradoksalnie mniej złodziei jest w pobliżu, mniej samochodów jest spalonych".Przemyśl, że nie ma interesów handlowców, jeśli paryscy klienci zostają ukrajani z iPhonów, bo inaczej nie wrócą."W Saint-Ouen nie ma żadnych przemocy w mieście".Nie można przyciągać policji do dzielnic spalić samochodyW listopadzie ubiegłego roku 20-letni Kamel D, nie mający żadnych przeszłości sądowych, został zabity kilkoma pociskami w samochodzie.

W 2011 roku inny Kamel, w tym samym wieku, został zabity na Avenue Michelet. A priori był to zwykły strażnik ofiara wojny przywódców. Sprawa zakończyła się nieobecnością w zeszłej wiosnie. Nikt nic nie widział, nic nie słyszał. "Bardzo trudno jest mieć świadectwa w takich sprawach, nawet w X" wyjaśnia Sébastien Piffetau, wiceprokurator Bobigny, który przewodzi działom ds. przestępczości i walki z przestępczością zorganizowaną (DACRIDO).

W 2009 roku dwóch byłych chłopaków z dzieciństwa, którzy stali się "rywalami handlu drogą", popełniło się morderstwo.